Legalna nuta: Pornophonique

Przedstawiam niedawno odkryty na Jamendo, wykopany spod dużego nawału jakichś ambientów, electroniców i jakichś innych alectro-popowo-włosko-francuskich indie rocków (; zespół o bodajże dwu-osobowym składzie, o jakże dziwnej, kontrowersyjnej i pełnej tajemnic nazwie Pornophoniqe. Jeden gra na gitarze i śwpiewa, a drugi na gejmboju (; i jakichś syntezatorach i innym, Krishna wie czym. Grają muzykę electro/rock/8bit/pop/game/gameboy/videogame/acoustic/guitar/fun/chillout/musicbrainz, której warto posłychać i skazić swe uszy. Mnie porwali. Porwali na strzępy, jak i za sobą. Takie połączenia lubię. Na jamendo są udostępnione ich dwa albumy. Jeden normalny, a drugi jest remixem pierwszego.
Zapraszam do odsłuchania i pobierania i promowania tego niemieckiego bandu!
Linkacz do strony zespołu na Jamendo - LINK
1. 8-bit lagerfeuer


2. The procacci remixes, vol. I


Moje ulubione utwory, to:
1. Sad robot
2. Take me to the bonuslevel because i need an extralife
3. Rock'n'roll hall of fame

Ocena albumu 8-bit lagerfeuer to oczywiście 6/5 (;
Drugiego nie będę oceniał bo to remixy.
Polecam!
Mała fotogaleria zespołu:

Koncert O.S.T.R.ego

Tam do licha i stu diabłów! Koncert się odbył ale... beze mnie. Bryka nawaliła w tygodniu co miał grać w Kolbuszowej i lipa wyszła i dupa blada i tylko sam Ozyrys wie co jeszcze. A tu mini relacja zioma z Tarnobrzega - Voldaska, specjalnie dla mnie (; :
13 Apr 2008 02:25

Wszystko było by spoko gdyby nie jakiś typek co sobie skakał ze sceny i go nie łapali :P i kohan mu wpierdolił. Później jakieś dzieci się wpierdalały na scenę jakaś laska przytulać się zaczęła do Adasia i się wkurwili i nie zagrali bisa.
Ale z kumplem dalismy Adamowi mleko :P i nawinoł o mleku free styla :P
I troszkę słów otuchy:
15 Apr 2008 22:06

Za miecha będzie w Rzeszowie tak że będziesz miał okazję nadrobić :P
Lipa lipa, ale co sie odwlecze to nie uciecze, hehe (:


Kwiecień jak zwykle rozbudza nadzieje, że jeszcze nie wszystko stracone!
April

Urodzinowe ognicho!

No i mos... Pierwsze ognisko w tym roku jak sie patrzy zorganizowane z okazji urodzinowych obchodów aż trzech solenizantów. Pierwszy był Konrad, nastepnie Agata, a na końcu moja Ewa. Skład był taki jak zwykle, praktycznie nic się nie zmienił. Było gadanie, śmianie, picie, śpiewanie, granie na gitarze, wychodzenie z traumy przez skakanie przez ognisko. Oj, pamiętam jak się na jednym z ognisk spotkałem nad płomieniem z drugim ziomkiem. Szoku było troche, strachu również ale wszyscy bez szwanku wyszli. No, ale strachu było. Wracając do ognicha. Odbyło się ono bodajże 12 kwietnia w lasach ogniskowych, hehe, czyli praktycznie w tych okolicach co zawsze. Z siebie mogę być dumny - wypiłem tylko browakra i 2 kielonki wódki i jednego kielonka oszukanego. Trzeci wyglądał tak że po moim rozlaniu każdemu do kieliszka dla mnie praktycznie nie było już nic. Tam jakieś kropelki skapnęły i po kwadratowej. Impreza zaliczona do tych nieudanych. Nie będę pisał dlaczego... Niech lepiej tak zostanie. Zmyłem się lekko po 22:00. Jeszcze chłopaki mieli z poł flaszki ale nikt nie był skory do wypicia. Ciekaw jestem czy ta Krakowska pękła czy nie... Pocykałem kolka fotek, ale warte uwagi są tylko te dwa:

Wykruszone, ogniskowe crew

Ognicho (prawda, że art?)
Tyle.

Drug Free